Niedzielnie

Witaj upragniony, wyczekiwany dniu, w którym to być może uda nam się pójść całą rodziną do cywilizowanego społeczeństwa, między ludzi, z dziećmi nawet. Do kościoła!

No tak. Iść z dziećmi do kościoła i nie oszaleć. Bo pewnie pierworodnej zachce się opróżnić pęcherz, przy drugim czytaniu zacznie dłubać w nosie, potem przy homilii zapyta: ‚mamooooo, długo jeszcze? nudzi mi się!’, a przy agnus dei padnie pytanie: ‚taaaaatooooo, dlaczego ksiądz trzyma w rękach połamany wafelek?’. Przy dobrych wiatrach drugorodna nie zgłodnieje, nie rozedrze się na całe gardło (że niby śpiewa sanctus!, ale nie wtedy, kiedy trzeba), nie walnie w pieluchę tego, co może powodować dyskomfort i nie będę musiała przebierać jej w zakrystii. I w tym wszystkim jeszcze będę pewnie chciała jakichś wzniosłych, duchowych przeżyć. Ojciec dzieci zapewne też.

No ale nic! Niedziela nadeszła. Do kościoła pójdziemy całą rodziną. Raz na miesiąc w tej konfiguracji zapewne wystarczy.

 

pokościelny edit:

Nie było dobrych wiatrów. Było spożywanie w ustronnym miejscu, a następnie  biały łańcuszek zaserwowany przez drugorodną matce i ojcu. A  i pierworodna utopiła się w śniegu bez rękawiczek a więc z wieeeelkim rykiem: mamooooooo, zimnooooooo!

Jest jednak nadzieja. Może jeszcze nie będziemy ekskomunikowani.

Wystarczy nam na trzy miesiące to jedno wyjście.

Ten wpis został opublikowany w kategorii zasłyszane, zobaczone. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

11 odpowiedzi na „Niedzielnie

  1. ~Monika pisze:

    Mam zamiar rozsiąść się wygodnie i zostać na dłużej. Będę czytać o Twoich zmaganiach z codziennością. Pozdrawiam! :)

  2. ~An. pisze:

    Nie rozumiem, po co chodzi się z tak małymi dziećmi do kościoła. Wysłuchać kazania, pomodlić się czy przewijać? Nie można zrobić tak, że mąż idzie na jedną mszę, Pani na inną, a dzieci zabierać dopiero wtedy, kiedy odrobinę zrozumieją, po co się do kościoła chodzi i będą potrafiły godzinę wytrzymać w jednym miejscu?

    • ~miki pisze:

      Zmałymi dziećmi do kościoła chodzi się po to by przekazać im wiarę,dzieci uczą się przez przykład rodziców.

  3. ~miki pisze:

    Po pierwsze przed pójściem z dzieckiem do kościoła trzeba dzieciom wytłumaczyć po co ma tam iść,można powiedzieć swoje świadectwo dla czego dla mnie rodzica Bóg jest ważny.Dzieci patrzą na swoich rodziców i na natychmiast obnażą każdy fałsz który widzą.Można zacząć przyzwyczajać dziecko do kościoła po trochu,nie od razu zaczynać od pełnej mszy,może zacząć od wspólnej modlitwy z dzieckiem przed snę,od czytania opowieści biblijnych dla dzieci,potem można iść na skrócona mszę specjalnie dla dzieci.Tak przygotowane dziecko na pewno nie będzie robiło przedstawienia w kościele,dużo zależy od rodziców.

  4. ~tu jest problem pisze:

    Tu jest problem. Kazania, jak to kazania, to nie takie proste: wygłosić i już. Na kazanie, jeżeli ksiądz chce, by nie było „nudną wstawką” do nabożeństwa, to się sporo musi namęczyć, by przekazać, co chce, ale nie zanudzić. Wielu księży się stara, wielu nie. Lecz najgorszą propagandę kazaniom nie robi lokalny ksiądz. Wiadomo, jak w życiu: jedne kazanie ma lepsze, inne gorsze. Zdarza się, może nie był w formie…
    Czymś, co zniechęca ludzi do kazań tak w rzeczywistości, są „listy pasterskie” biskupów. To się zaczyna jakoś tak: „umiłowani w Chrystusie Panu…”. Po czym leci kwadrans okrąglaków, przy którym odliczanie: raz, dwa, trzy, cztery do kilku milionów to fantastyczna rozrywka umysłowa….
    Niech się biskup jeden z drugim tak umówi, że jeden posłucha kazania (czyt: listu pasterskiego) tego drugiego… Potem niech to publikują.
    Na Mszy, gdy się zaczyna, że „będzie teraz odczytany list pasterski… ” zwyczajnie wychodzę z kościoła. Wracam po tym liście… Proboszcz, którego lubię i szanuję, przyuważył to i się spytał: czemu wychodzę? Bo lektura tablic logarytmicznych bardziej wciąga. A on na to: widzisz, ty wyjdziesz, a ja to muszę czytać…
    Czyli sami księża szeregowi mają o tym wyrobioną opinię…

    • ~ pisze:

      Też mam do listów stosunku ambiwalentny. Pamiętam, że jako dziecko słyszałam od naszego, nieżyjącego juz księdza: a teraz dzieci pomodlą się dziesiątkę różańca a dorośli się zdrzemną ;-)

  5. ~ojciec-trojga pisze:

    A ja Cie świetnie rozumiem z tym szukaniem balansu między chodzeniem a nie chodzeniem do kościoła. Dodam jeszcze wypowiedź mojego syna: „Wstawanie i siadanie. wstawanie i siadanie. I tak w kółko.”

  6. ~Gaja pisze:

    a może zafundować sobie w niedzielę mszę bez dzieci… taką chwilę skupienia tylko dla siebie… na jedna godzinę mąż, na drugą Ty, a później razem z dziećmi na spacer… w końcu niedziela to dzień odpoczynku…

    • ~tu jest problem pisze:

      W wielu parafiach jest specjalna Msza dla dzieci. Zamiast formalnego kazania jest omawiana jakaś sytuacja, czy z racji tego, co było czytane z Ewangelii, czy z racji innego problemu. Używa się analogii ze szkoły przykładowo czy czegoś takiego, z czym dziecko się może zetknąć. Rzecz w tym, że ta Msza jest skrócona. Kazanie trwa góra 10 minut, bo wiadomo, małe dziecko nie jest w stanie skupić uwagi na dłużej nad jedną rzeczą. Kłopot często w tym, że na tych nabożeństwach najwięcej to takich, co chcą „czas zaoszczędzić”, a „zaliczyć” Mszę przy okazji. Czyli dorosłych.

  7. ~ewisko pisze:

    U nas takie wychwytywanie dobrej chwili na wspólną mszę zaczęło się 13 lat temu :-). Ale udało się, kiedyś zapytałam jednej pani w kościele jak to robi, że jej syn jest taki grzeczny w kościele, a miał wtedy 3 latka tyle co moja Marta wtedy i dodam, że była koszmarna. A ona mi na to, jak będzie pani miała czwarte dziecko to już będzie łatwiej. I coś w tym jest, trzecie obecne 3 letnie dziecko jest fantastyczne. Śpiewa, kiedy trzeba, jest spokojne, jak musi to mówi szeptem, a jak zmęczone to śpi :-) Wszystko przed Wami, będzie ten czas, że ze mszy wyniesiesz wrażenia duchowe, a nie płaczące dziecko czy białe łańcuszki :-). Ale warto chodzić rodzinnie do kościoła, to jest świadectwo, a dziś go bardzo potrzeba. Pozdrawiam

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>