Obserwując tu i ówdzie

Weszłam do sklepu z dziećmi. Z DZIEĆMI. Rozumiecie. Dzieci i sklep. No ale dobra. Miałam obstawę. Dwóch rosłych chłopów, w tym dożywotni. Wzięliśmy to na klatę.

Jako, że sklep był z serii galeriowej (obrazów akurat nie widziałam), a głód już nas nieco ssał w środku, uznaliśmy, że pójdziemy coś zjeść. No to dzieci miały frajdę, bo pojeździliśmy ruchomymi schodami. W górę i w dół. W górę i w dół. Dotarliśmy do przestrzeni spożywczej. I co ja paczę? Sala zabaw dla berbeci. Ale nie. Byłam asertywna. No ale dzieć numer dwa zapragnął skorzystać z toalety. Zupełnie nieistotnym okazał się fakt posiadania pochłaniacza moczu w majtkach. Ale jak byk wisiał napis, że toaleta dla dzieci. Ale super pomyślałam i popędziłam w to miejsce.

 

No i tak jak weszłyśmy, tak stamtąd zwiewałyśmy. Odór, który dochodził z tego miejsca zapamiętam chyba do końca życia, a zazwyczaj jestem odporna na różne zapachy. Ja rozumiem, że toaleta publiczna, że każdy może skorzystać. Że dla dzieci. Ale do kurki wodnej, jak dziecko pobrudzi rzeczywistość to jednak przyzwoitość mówi, że należy to sprzątnąć, albo chociaż pójść do kogoś kto może to ogarnąć jeśli jest to w miejscu publicznym.

A teraz apel! Może nieco patetyczny.

Drodzy Czytelnicy! Rodzice!

Dbajcie o miejsca, w których przebywacie! Brzdące na Was patrzą. Uczą się od Was przez naśladowanie! Przecież to Wy nadajecie kształt zachowaniom i postawom swoich dzieci. Nie zmarnujcie tego.

Dziękuję!

Wasza Qra

Ten wpis został opublikowany w kategorii zasłyszane, zobaczone. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>